— Taniu, musisz sprzedać samochód — głos Kiry Artiemiewny zabrzmiał nie tylko stanowczo, ale wręcz rozkazująco. — Sytuacja Sofii jest poważna, nie możemy dłużej zwlekać.
Tania zamarła, nie docierając nawet widelcem do ust. Niedzielny obiad, nad którym pracowała całe poranne godziny, nagle stracił wszelki sens. Powoli odłożyła sztućce na talerz i spojrzała w oczy teściowej.
— Przepraszam… co pani powiedziała?
— Samochód, mówię, sprzedaj. Sofia potrzebuje pilnie pieniędzy — Kira Artiemiewna mówiła tak, jakby omawiała rzecz najzwyklejszą na świecie. — Musi spłacić długi, a kwota mniej więcej odpowiada wartości twojego auta.
Jurij siedział między żoną a matką, opuszczając wzrok ku talerzowi. Tania złapała jego spojrzenie, szukając wsparcia, ale mąż natychmiast odwrócił oczy. Sofia, siedząca obok matki, nerwowo obracała pierścionek na palcu.
— Pani Kiru Artiemiewno, ten samochód jest moją własnością — mówiła Tania spokojnie, choć wewnętrznie czuła wrzenie. — Oszczędzałam na niego pięć lat. Każdego miesiąca odkładałam część pensji.
— Och, przestań już — machnęła ręką teściowa. — Co za różnica, czy to twoja własność. Sofia ma poważne problemy. Nowe auto kupisz później.
Tania poczuła, jak krew w niej wrze. Jeszcze rano to był zwykły, spokojny weekend. Po obiedzie planowali z Jurijem wybrać się do sklepu budowlanego po płytki do łazienki.
A teraz teściowa i szwagierka domagały się oddania jej samochodu — jedynego dużego dobra, które Tania kupiła sama, bez wsparcia rodziców czy męża.
— Co się stało z Sofią? — zapytała, próbując zachować spokój i racjonalne myślenie.
Sofia w końcu podniosła wzrok znad talerza.
— Jest winna Wasiliewej — wyszeptała. — Mojej szefowej w salonie. I jeszcze ma kredyt w banku.
— Na co wydałaś tyle pieniędzy? — próbowała pojąć sytuację Tania.
— Anton… — zaczęła Sofia, a jej oczy zaszkliły się łzami. — Chciałam być z nim na równi. Kupowałam prezenty, płaciłam w restauracjach… Potem te drogie kursy modelowania brwi…
— A teraz Anton ją zostawił, gdy dowiedział się o długach — wtrąciła Kira Artiemiewna. — A Wasiliewa grozi jej zwolnieniem, jeśli nie odda pieniędzy do końca miesiąca.
Tania spojrzała na męża:
— Jurij, co ty na to?
Jurij nerwowo wiercił się na krześle:

— Taniu, sytuacja jest trudna… Może powinniśmy przemyśleć sprawę? Przecież Sofia jest moją siostrą…
Tania poczuła, jak coś pęka w środku. Człowiek, z którym przeżyła cztery lata, nie stanął po jej stronie.
— Nie — powiedziała stanowczo. — Nie sprzedam samochodu. Możemy porozmawiać o innych sposobach pomocy Sofii, ale nie o tym.
— Jakaż ty jesteś bezduszna — westchnęła Kira Artiemiewna. — Jurij, naprawdę pozwolisz, by jakieś auto było ważniejsze od własnej siostry?
— Mamo, nie zaczynaj — próbował ją powstrzymać Jurij.
— Nie, zacznę! — podniosła głos teściowa. — Zostawiasz siostrę w potrzebie dla… dla żelastwa? My cię wychowałyśmy, a ty…
Tania gwałtownie wstała od stołu:
— Przepraszam, ale ten temat jest zakończony. Nie sprzedaję samochodu i kropka.
Wyszła do kuchni, czując, jak serce wali jej jak młotem. Po kilku minutach wszedł tam Jurij.
— Taniu, zrozum…
— Co dokładnie mam zrozumieć, Jurij? — odwróciła się do niego. — Że nie potrafisz powiedzieć matce „nie”? Że moje lata oszczędzania nic nie znaczą? Albo że interesy twojej siostry są ważniejsze od naszych planów?
— Ale Sofia naprawdę jest w trudnej sytuacji…
— Którą sama stworzyła! — wykrzyknęła Tania. — Po co brała pieniądze od szefowej? Po co zaciągała kredyty dla faceta, który od razu ją zostawił, gdy dowiedział się o problemach?
Jurij milczał, bezsilny w poszukiwaniu argumentów.
— Jurij, to mój samochód — powiedziała już spokojniej Tania. — Kupiłam go przed naszym ślubem. Pamiętasz, jak się cieszyłam, gdy w końcu zebrałam potrzebną kwotę? Jak jeździłeś ze mną wybierać auto?
A teraz chcesz, żebym je sprzedała, by spłacić długi twojej siostry?
— Po prostu chcę, żeby wszyscy byli zadowoleni — mruknął Jurij.
— Tak się nie da — pokręciła głową Tania. — Czasem trzeba wybrać stronę.
W tym momencie do kuchni weszła Kira Artiemiewna.
— No więc, dogadaliście się? — zapytała, jakby odpowiedź mogła być tylko jedna.
— Nie, mamo — powiedział Jurij, nie patrząc na nią. — Tania ma rację, to jej samochód.
— Co? — głos teściowej zrobił się lodowaty. — Czyli tak? Obca kobieta ważniejsza od własnej matki i siostry?
— Tania mi nie jest obca, mamo — próbował odpowiedzieć Jurij.
— Jurij, chodźmy porozmawiać — Kira Artiemiewna ujęła syna pod ramię i wyciągnęła go z kuchni.
Tania została sama. Po pół godzinie napiętych szeptów w salonie Jurij wrócił. Jego twarz wyglądała na wychudzoną, wyczerpaną.
— Taniu, myślę, że musimy jeszcze raz wszystko przemyśleć…
— Serio? — Tania nie mogła uwierzyć własnym uszom. — Twoja matka w pół godziny przekonała cię do zmiany decyzji?
— Nie rozumiesz, Sofia może mieć poważne problemy…
— A my nie będziemy mieli ich, jeśli sprzedam samochód? — przerwała mu Tania. — Jak mam dojeżdżać do pracy? Na czym pojechać na urlop, który zaplanowaliśmy? Jurij, opamiętaj się!
Ale było widać, że mąż już podjął decyzję.
— Przenocuję u mamy — powiedział cicho. — Musisz ochłonąć i przemyśleć wszystko.
Gdy za gośćmi zamknęły się drzwi, Tania opadła na krzesło i zakryła twarz rękami. Ten niedzielny dzień wywrócił jej życie do góry nogami.







