**„Dzieci nie chcą się z nim kontaktować, wszystkie żony go opuściły, dlatego swoją miłość oddaje ponad stu zwierzętom, które mieszkają z nim w jednym domu.”

** – Jurij Antonow
W latach osiemdziesiątych trudno było sobie wyobrazić, że Jurij Antonow, wykonawca takich znanych piosenek jak: *„Dach twojego domu”*, *„Jak piękny jest ten świat”*, *„Nie zrywajcie kwiatów”*, *„Rodzinne strony”*, spędzi swoją starość w samotności.
Choć technicznie rzecz biorąc, nie jest całkiem sam – ma dużą „rodzinę”: ponad czterdzieści kotów, dwadzieścia psów, około trzydziestu wiewiórek, trzy pawie, kaczkę, koguta oraz kilka innych gatunków ptaków.
Z taką kompanią trudno się nudzić, ale mimo wszystko każdy z nas pragnie ludzkiego ciepła, wsparcia i miłości bliskich – czego Jurijowi Antonowowi brakuje.
Dzieci nie chcą utrzymywać z nim kontaktu, a wszystkie żony odeszły. Jak do tego doszło? Opowiemy o tym w artykule. Miłej lektury, drodzy subskrybenci i goście kanału!

### Jurij Antonow
O twórczości Jurija Antonowa można mówić bardzo długo. Jego liryczne piosenki trafiały prosto do serc słuchaczy, a on sam był człowiekiem, który budził sympatię – prosty, dobry, mądry i, co ważne, rodzinny.
Jednak w życiu osobistym nie miał szczęścia. W wieku dwudziestu trzech lat po raz pierwszy ożenił się z Anastazją, pracownicą „Lenkoncertu”. Ich miłość była wielka i namiętna.
Żona wspierała go w rozwoju kariery muzycznej: pisała z nim piosenki, organizowała jego koncerty, dobierała stroje sceniczne, a jednocześnie dbała o dom. Nigdy się nie kłócili, nie mieli pretensji ani sporów.
Jedno jedyne, co Antonowa irytowało w żonie, to jej obsesyjna chęć przeprowadzki do Nowego Jorku. Ciągle próbowała go do tego namówić, a on, choć w głębi duszy się złościł, zawsze odpowiadał spokojnie: „Jeśli chcesz, na pewno się przeprowadzimy, ale jeszcze trochę poczekajmy.”
Celowo odwlekał decyzję, licząc, że z czasem zmieni zdanie. Nie potrafił jednak stanowczo powiedzieć: „Nigdzie nie jedziemy!”, ponieważ nie chciał jej zranić. Naprawdę bardzo ją kochał.
W końcu żona miała dość jego obietnic i postawiła ultimatum: „Albo przeprowadzamy się teraz, albo się rozstajemy.” Jurij odpowiedział, że najpierw chce pożegnać się z rodziną, a potem kupi bilety i zacznie się pakować.
Po rozmowie z bliskimi zrozumiał, że nie jest gotów ich opuścić. Wiedział, że będzie za nimi tęsknił, a jego kariera w ojczyźnie rozwijała się świetnie.

Co czekało go w Nowym Jorku? Nie znał języka, nie miał znajomości ani ofert pracy. Kochał żonę, ale poświęcenie wszystkiego dla niej wydawało mu się nierozsądne.
Wrócił więc do domu i ze smutkiem, niemal ze łzami w oczach, powiedział: „Jedź do tego swojego Nowego Jorku sama.” I tak zrobiła – natychmiast po rozwodzie.
To był jeden z najbardziej twórczych okresów w życiu Jurija Antonowa. Celowo obciążał się koncertami, a w wolnym czasie pisał nowe piosenki, próbując zapomnieć o ukochanej, która go opuściła.
Wkrótce w jego życiu pojawiła się inna kobieta – Irina Bezładnowa. Oficjalnie się nie pobrali, ale przez długi czas żyli w nieformalnym związku. „Łączyła nas nie tyle miłość, co wspólna pasja do muzyki” – wspominała Irina.
„Pomagałam mu przy pisaniu kilku piosenek, ale na samej muzyce nie da się zbudować rodziny. Rozstaliśmy się, bo nie było między nami silnych uczuć.”

### Kolejne próby znalezienia miłości
Jurij Antonow znów został sam, ale nie na długo. W czasie, gdy rozstał się z Iriną, znała go już cała Rosja. Był nie tylko popularny, ale i niezwykle bogaty – jego koncerty wypełniały nie restauracje czy małe sale, ale ogromne stadiony!
Oczywiście miał miliony fanek, z których wiele marzyło, by zostać jego żoną. Jednak on sam podchodził do wyboru partnerki bardzo poważnie – nie interesowały go krótkie romanse.
Pragnął stworzyć trwały związek, tak jak jego rodzice.
Podczas jednego z koncertów zwrócił uwagę na uroczo wyglądającą dziewczynę o nierosyjskiej urodzie.
Była to jego wielka fanka – Miroslava Bobanović, która przyjechała z Jugosławii specjalnie po to, by zobaczyć swojego idola na żywo.
Po koncercie udało jej się dostać do garderoby artysty i jego zespołu. Jak sam Jurij przyznawał, zakochał się od pierwszego wejrzenia.
Miroslava oczarowała go nie tylko wyglądem, ale także swoim melodyjnym głosem, którego mógłby słuchać bez końca. Dodatkowo zapamiętał jej niezwykły zapach – przypominający mieszankę wiosennych kwiatów.
Choć widział ją pierwszy raz, był gotów pójść za nią na koniec świata.
Kilka tygodni po poznaniu pojechał do niej do Jugosławii. Tam wzięli ślub, ale ich wspólne życie trwało zaledwie siedem miesięcy.
Antonow szybko zatęsknił za ojczyzną, a Miroslava, choć go kochała, nie chciała na stałe opuszczać swojego kraju. Ich związek się rozpadł, ale pozostali przyjaciółmi i utrzymywali kontakt przez długi czas.

### Юrij Antonow i jego druga żona Mirosława
Trzecie oficjalne małżeństwo Jurija Antonowa z kobietą o imieniu Anna było jego ostatnim. Piosenkarz naiwnie wierzył, że właśnie z Anną spędzi resztę swojego życia.
Wkrótce na świat przyszła ich córka, Luda. W rodzinie wszystko układało się doskonale, ale mimo to małżeństwo się rozpadło.
Po raz kolejny inicjatorką rozwodu była żona, która – podobnie jak pierwsza miłość artysty – marzyła o wyjeździe za granicę, a konkretnie do Paryża.
Jurij Antonow od razu postawił sprawę jasno – nigdzie się nie przeprowadzi i nie da się przekonać. Na to Anna odpowiedziała: „W takim razie rozwód. Nie zamierzam tu mieszkać i nie pozwolę, by nasza córka została w tym kraju”.
Warto zaznaczyć, że decyzja o wyjeździe nie była pochopna. Były to w końcu burzliwe lata 90., a sytuacja w kraju pogarszała się z dnia na dzień.
Anna naprawdę martwiła się o przyszłość ich wspólnego dziecka, dlatego postanowiła wyjechać do Paryża, gdzie – jak uważała – było bezpieczniej i spokojniej.
Od tamtej pory, aż do dziś, Jurij Antonow regularnie przesyła córce pieniądze, jednak dorosła już Ludmiła wydaje się tego szczególnie nie doceniać.
Bardzo rzadko odwiedza ojca, a i kontakt telefoniczny z nim utrzymuje niechętnie.

Jurij Antonow ma także nieślubnego syna, Miszę. Jego relacje z nim są znacznie lepsze niż z córką, choć nie oznacza to, że widują się często. Przez pewien czas Antonow bardzo cierpiał z powodu samotności.
Nie miał nikogo, z kim mógłby porozmawiać – jego przyjaciele byli ciągle zajęci pracą i nie zawsze mieli dla niego czas.
W tym depresyjnym okresie wpadł na pomysł zakupu ogromnej posiadłości, która mogłaby stać się domem nie tylko dla niego, ale także dla porzuconych zwierząt. W ten sposób chciał pokonać samotność.
Co ciekawe, już w czasach radzieckich był bardzo zamożny, ale nigdy nie wydawał pieniędzy na luksusy.
Rezydencja w prestiżowej dzielnicy Moskwy – Gribowie – to jego jedyny większy zakup, nie licząc samochodu i dwupokojowego mieszkania, które kupił na początku kariery, by wyprowadzić się od rodziców.
Większość zaoszczędzonych przez lata pieniędzy przeznaczył na budowę przestronnych wybiegów dla zwierząt. Stopniowo zamieszkało tam ponad sto stworzeń: koty, psy, wiewiórki, różnego rodzaju ptaki.
W nocy trzyma je w wolierach, ale rano, gdy tylko wstaje, wypuszcza je na swobodę. Zwierzęta darzą go ogromną miłością, a on odwzajemnia ich uczucia.
Jurij Antonow powiedział kiedyś: „Wyobraźcie sobie, jak trudno zapamiętać ich wszystkie imiona! Spędzam z nimi całe dnie, ale nadal się mylę. Mam nadzieję, że się nie obrażają. One mają lepsze życie ode mnie – bardziej o nie dbam niż o siebie”.

W wieku 79 lat opieka nad tak dużą liczbą zwierząt jest oczywiście trudna. Dlatego od czasu do czasu pomaga mu kuzynka, która mieszka niedaleko, a także syn Misza – choć rzadko, to jednak przyjeżdża wesprzeć ojca.
Jurij Antonow uważa się za szczęśliwego człowieka, choć – jak sam przyznaje – brakuje mu kobiecej miłości. Mimo że żyje wśród setki zwierząt, uczucie samotności nigdy go nie opuściło.







