Nigdy naprawdę nie kochałem mojej żony, i wielokrotnie jej o tym mówiłem. To nie była jej wina – żyliśmy razem w dość harmonijnym związku.
Nie była kłótliwa, nigdy się nie skarżyła, zawsze była opiekuńcza. Mimo wszystko czegoś brakowało: miłości.
Każdego ranka budziłem się z myślą, że powinienem ją zostawić. Marzyłem o kobiecie, którą naprawdę mógłbym pokochać.
Nie miałem jednak pojęcia, jak moje życie nagle się zmieni.
Z Klarą było przyjemnie. Nie tylko wzorowo dbała o dom, ale również wyglądała przepięknie.
Moi znajomi zazdrościli mi i nie mogli pojąć, jak udało mi się zdobyć taką kobietę. Często zastanawiałem się, co zrobiłem, by zasłużyć na jej uczucie.
Byłem zwykłym mężczyzną, niczym szczególnym. A jednak ona zakochała się we mnie… Jak to możliwe?
Jej uczucie i wierność zaczęły mnie coraz bardziej przytłaczać. Coraz mocniej męczyła mnie myśl, że zaraz po tym, jak ją porzucę, pojawi się ktoś inny na jej miejscu.
Ktoś, kto będzie bardziej udany, bogatszy i atrakcyjniejszy. Myśl, że ona może być z kimś innym, doprowadzała mnie niemal do szaleństwa.
Ona była moja, nawet jeśli nigdy jej nie kochałem. A to uczucie posiadania było silniejsze niż moja racjonalność.
Ale czy naprawdę można spędzić życie z kimś, kogo się nie kocha? Myślałem, że dam radę, ale byłem w błędzie.
„Jutro wszystko jej wyjawię,” postanowiłem, kładąc się spać.
Następnego dnia rano, przy śniadaniu, zebrałem całą odwagę:
„Klara, usiądź, muszę z tobą porozmawiać.”
„Oczywiście, słucham, kochanie.”
„Wyobraź sobie, że się rozstajemy. Ja odchodzę, żyjemy osobno…”
Klara zaśmiała się:
„Co za dziwne pomysły! To żart?”
„Proszę, posłuchaj, to poważne.”
„Dobrze, wyobraziłam to sobie. I co wtedy?”

„Powiedz mi szczerze, czy znalazłabyś kogoś innego, jeśli bym odszedł?”
„Dlaczego chcesz odejść?”
„Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem.”
„Co? Jesteś szalony! Nic nie rozumiem…”
„Chcę odejść, ale nie mogę. Myśl o tym, że możesz być z innym mężczyzną, nie daje mi spokoju.”
Klara przez chwilę milczała, a potem odpowiedziała spokojnie:
„Nikt lepszy od ciebie mi się nie trafi, więc nie musisz się martwić. Odejdź, nie będę kochała nikogo innego.”
„Obiecujesz mi to?”
„Oczywiście,” zapewniła mnie.
„Ale dokąd mam pójść?”
„Nie masz miejsca, do którego mógłbyś się udać?”
„Nie, spędziliśmy razem całe życie. Może powinniśmy po prostu zostać blisko siebie,” powiedziałem smutnym głosem.
„Nie martw się,” odpowiedziała Klara. „Po rozstaniu podzielimy mieszkanie tak, że każde z nas będzie miało swoją przestrzeń.”
„Naprawdę? Nie spodziewałem się tego. Dlaczego to robisz?”
„Bo cię kocham. Jeśli kogoś się kocha, trzeba go puścić, jeśli tego chce.”
Kilka miesięcy później rozwiedliśmy się. Jednak wkrótce dowiedziałem się, że Klara złamała swoje obietnice.
Znalazła innego mężczyznę i nigdy nie podzieliła się ze mną mieszkaniem, które odziedziczyła po babci.
Pozostałem zupełnie sam i pusty. Jak mam teraz ponownie zaufać jakiejkolwiek kobiecie? Nie wiem…







