Każda kobieta, z którą spotykał się mój owdowiały ojciec, znikała z dnia na dzień – dlatego poprosiłam przyjaciółkę, by poszła z nim na jedną randkę.

Historie rodzinne

Każda kobieta, z którą umawiał się mój owdowiały ojciec, znikała z dnia na dzień – więc poprosiłam przyjaciółkę, żeby poszła z nim na jedną randkę

Dwanaście lat temu moje życie i życie mojego ojca zmieniło się na zawsze. Straciliśmy mamę, a dla taty jej śmierć była ciosem, po którym długo nie potrafił się pozbierać.

Przez wiele lat nawet nie chciał słyszeć o żadnej nowej kobiecie. Kiedy ktoś próbował go przekonać, że zasługuje jeszcze na odrobinę szczęścia, tylko się uśmiechał i zmieniał temat.

– Nie chcę nikogo szukać – powtarzał. – Twoja mama była miłością mojego życia.

Z czasem jednak zauważyłam, że tata zaczął się zmieniać. Zaczął częściej wychodzić z domu, spotykać się ze znajomymi, a pewnego dnia oznajmił mi, że założył profil na aplikacji randkowej.

Byłam zaskoczona, ale jednocześnie bardzo się ucieszyłam. Po tylu samotnych latach chciałam, żeby znowu miał obok siebie kogoś bliskiego.

Pierwsze spotkanie odbyło się z kobietą o imieniu Laura. Tata wrócił do domu uśmiechnięty jak dawno temu.

– Jest naprawdę wspaniała – powiedział. – Dawno się tak dobrze nie bawiłem.

Byłam szczęśliwa razem z nim.

Umówili się na kolejne spotkanie.

Ale następnego dnia Laura przestała się odzywać.

Tata próbował wysłać jej wiadomość. Potem jeszcze jedną. Nie otrzymał żadnej odpowiedzi.

Uznał, że być może po prostu zmieniła zdanie.

Kilka tygodni później poznał kolejną kobietę. Tym razem był jeszcze bardziej podekscytowany. Opowiadał mi o niej przy kolacji, wspominał, że mają podobne zainteresowania i że rozmowa podczas pierwszej randki trwała prawie cztery godziny.

Wszystko wyglądało idealnie.

Aż do następnego ranka.

Kobieta ponownie zniknęła.

Z czasem zaczęło się to powtarzać.

Trzecia kobieta. Czwarta. Piąta.

Za każdym razem scenariusz był niemal identyczny. Świetna randka, dużo śmiechu, obietnica kolejnego spotkania… a potem cisza.

Żadnych telefonów.

Żadnych wiadomości.

Żadnego wyjaśnienia.

Najgorsze było to, że tata za każdym razem bardzo to przeżywał.

Pewnego wieczoru siedzieliśmy w jego kuchni, a on długo patrzył w kubek z herbatą.

– Nie rozumiem, co robię źle – powiedział cicho.

– Może po prostu nie spotkałeś jeszcze właściwej osoby.

Pokiwał głową, ale widziałam, że moje słowa go nie przekonały.

– Przecież podczas spotkania wszystkie wydawały się szczęśliwe. Żadna nie wyglądała, jakby chciała uciekać.

Kiedy zniknęła szósta kobieta, coś we mnie pękło.

Nie wierzyłam już w przypadek.

Sześć różnych kobiet nie mogło podejmować dokładnie tej samej decyzji z tego samego powodu. Musiało istnieć coś, o czym mój ojciec nie wiedział.

Zaczęłam zadawać sobie pytania.

Czy ktoś mówił im coś o tacie?

Czy ktoś obserwował jego profile?

Czy może popełniał podczas randek jakiś błąd, którego sam zupełnie nie zauważał?

Postanowiłam z nim porozmawiać.

– Tato, chcę wiedzieć dokładnie, jak wyglądają te randki. Co mówisz? O czym rozmawiacie?

Opowiedział mi wszystko.

I wtedy wpadłam na pewien pomysł.

Miałam przyjaciółkę, Martę. Znała mnie od lat, była inteligentna, spostrzegawcza i potrafiła zachować zimną krew nawet w dziwnych sytuacjach.

Zadzwoniłam do niej i przedstawiłam całą historię.

Przez chwilę milczała.

– Chcesz, żebym poszła z nim na randkę? – zapytała w końcu.

– Tak. Tylko jedną.

– A jeśli mnie też coś przestraszy?

– Wtedy przynajmniej będziemy wiedzieć, że problem naprawdę leży po jego stronie.

Marta zgodziła się.

Tata nie wiedział, że wszystko zostało wcześniej ustalone. Myślał, że przypadkowo poznał kolejną kobietę w internecie.

Kilka dni później spotkali się w niewielkiej kawiarni.

Czekałam w samochodzie po drugiej stronie ulicy, nerwowo spoglądając na zegarek.

Pierwsza godzina minęła spokojnie.

Potem druga.

Nagle telefon Marty zawibrował.

Jedna wiadomość.

Tylko kilka słów:

„Musimy porozmawiać. Natychmiast. Wiem, dlaczego wszystkie kobiety znikały.”

Serce zaczęło mi bić szybciej.

Wysiadłam z samochodu i pobiegłam do kawiarni.

Nie miałam pojęcia, że prawda, którą za chwilę usłyszę, całkowicie zmieni moje spojrzenie na ostatnie dwanaście lat.

Nigdy nie przypuszczałam, że jedna niewinna prośba może doprowadzić do wydarzeń, których przez długi czas nie będę w stanie zrozumieć.

Mój tata od kilku lat był sam. Po śmierci mamy całkowicie zamknął się w sobie. Przestał spotykać się ze znajomymi, rzadko wychodził z domu i praktycznie całe życie podporządkował pracy. Kilka razy próbowałam przekonać go, żeby kogoś poznał, ale za każdym razem tylko się uśmiechał i zmieniał temat.

W końcu postanowiłam zrobić coś na własną rękę.

Poprosiłam o przysługę moją najlepszą przyjaciółkę, Rachel.

– Idź z nim na jedną randkę – powiedziałam pewnego wieczoru.

Rachel spojrzała na mnie z niedowierzaniem.

– Chyba żartujesz.

– Mówię poważnie. Tylko jedna kolacja. Chcę, żeby z kimś porozmawiał i przypomniał sobie, że życie nie skończyło się wraz ze śmiercią mamy.

Rachel przez chwilę milczała. W końcu westchnęła.

– Dobrze. Ale tylko raz.

Nie miałam pojęcia, że ta decyzja całkowicie zmieni nasze życie.

Randka odbyła się dwa dni później. Przygotowywałam się na najgorsze. Byłam pewna, że mój tata będzie spięty, małomówny i po godzinie znajdzie wymówkę, żeby wrócić do domu.

Stało się coś zupełnie innego.

Kiedy Rachel zadzwoniła do mnie po spotkaniu, w jej głosie było coś, czego się nie spodziewałam.

– Twój tata jest wspaniały – powiedziała.

Roześmiałam się.

– Naprawdę?

– Naprawdę. Nie mogę uwierzyć, że nikt wcześniej nie dał mu szansy. Jest zabawny, inteligentny i… sama nie wiem. Po prostu dobrze się przy nim czułam.

To właśnie wtedy poczułam ogromną ulgę.

Może naprawdę zrobiłam coś dobrego.

Ale następnego ranka Rachel zniknęła.

Najpierw pomyślałam, że śpi. Zadzwoniłam do niej kilka razy, ale nie odbierała. Połączenia od razu przechodziły na pocztę głosową.

Napisałam wiadomość.

„Rachel, wszystko w porządku? Odezwij się, proszę”.

Brak odpowiedzi.

Minęło kilka godzin. Wciąż nic.

Wieczorem telefon w końcu zawibrował.

Dostałam wiadomość od Rachel.

Tylko jedno zdanie.

„Nie kontaktuj się ze mną. Proszę”.

Zamarłam.

To nie brzmiało jak ona. Rachel nigdy nie napisałaby czegoś takiego bez wyjaśnienia.

Natychmiast pojechałam do jej mieszkania.

Jej samochód stał przed budynkiem. To oznaczało, że prawdopodobnie była w środku. Kiedy podeszłam do drzwi, zauważyłam, że światło w mieszkaniu się pali.

Zapukałam.

Raz.

Drugi.

Potem zaczęłam dzwonić.

Nikt nie otworzył.

– Rachel! To ja! Otwórz drzwi!

Cisza.

Przez chwilę miałam wrażenie, że słyszę jakiś ruch po drugiej stronie, ale nie byłam pewna, czy to rzeczywiście coś usłyszałam, czy tylko wyobraźnia płatała mi figle.

Wróciłam do domu z jeszcze większym niepokojem.

Przez całą noc nie mogłam przestać myśleć o tym, co mogło się wydarzyć podczas tamtej randki.

Czy mój tata powiedział jej coś niewłaściwego?

Czy zrobił coś, czego nie powinien?

A może Rachel odkryła coś na jego temat, o czym ja sama nie miałam pojęcia?

Następnego popołudnia telefon w końcu zadzwonił.

To była Rachel.

Odebrałam natychmiast.

– Rachel! Gdzie ty jesteś? Co się stało?

Po drugiej stronie przez kilka sekund panowała cisza. Kiedy w końcu się odezwała, jej głos wyraźnie drżał.

– Nie mogę tego wyjaśnić przez telefon.

Poczułam, jak serce zaczyna mi mocniej bić.

– W takim razie kiedy możemy się spotkać?

– Jutro rano.

– Dlaczego dopiero jutro?

– Po prostu mi zaufaj. I proszę… przyjdź sama.

Nie chciałam się zgodzić, ale coś w jej głosie sprawiło, że nie zadawałam już więcej pytań.

Tamtej nocy prawie nie spałam.

Następnego ranka pojechałam pod jej biuro. Nie chciałam czekać ani minuty dłużej, więc dopadłam ją jeszcze przed wejściem do budynku.

Chwyciłam ją delikatnie za ramię.

– Co się stało? – zapytałam stanowczo. – Rachel, czego dowiedziałaś się podczas tej randki?

Spojrzała na mnie z wyraźnym strachem.

– Musisz mi obiecać, że najpierw mnie wysłuchasz.

– Obiecuję.

Rachel przełknęła ślinę.

– Twój ojciec nie jest tym człowiekiem, za którego go uważasz.

Zamarłam.

– Co zrobił mój ojciec?

Rachel spojrzała mi prosto w oczy.

– To nie jest pytanie, które powinnaś mi zadawać.

– Więc jakie pytanie powinnam zadać?

Przez chwilę milczała.

A potem powiedziała coś, czego nigdy się nie spodziewałam.

– Zapytaj go, kim naprawdę był dwadzieścia lat temu.

Visited 1 times, 1 visit(s) today
Oceń ten artykuł